 |
Przyjeżdżamy do Warns (Stavoren). Pada deszcz, jest zimno... Pogoda raczej barowa.. |
 |
Po zaształowaniu przebija się jednak słońce i wyruszamy. Najpierw pokonujemy pierwszą śluzę |
 |
W końcu na morzu. Jest bardzo zimno, ale wiatr pozwala nam utrzymać dobry kurs na Anglię |
 |
W kilkudziesięciu milach pojawiają się chmury i zapowiada się, że może być ostro |
 |
A woda nie jest zbyt ciepła |
 |
Zaczyna się pierwsza noc na morzu |
 |
Odpoczynek po nocy na morzu i po wachcie |
 |
Od rana nic nie wiało, idziemy na silniku. Z obawy, że zabraknie nam ropy zatrzymujemy się w marinie Sufolk na północ od Harwich i tankujemy paliwo. Przednami jeszcze cała doba płynięcia do Londynu |
 |
W nocy na Tamizie. Na wejściu do Tamizy mamy jeszcze sprzyjający prąd |
 |
Nad ranem prąd odkręca się i żeby z nim nie walczyć a przy okazji trochę odpocząć, stajemy na bojce |
 |
Przez kolejne 5 godzin płyniemy w górę rzeki |
 |
Mijamy barierę na Tamizie |
 |
Mijamy południk 0 i obserwatorium Greenwich (na wzgórzu za budynkami Akademii Morskiej) |
 |
Aż w końcu docieramy pod Tower Bridge |
 |
Łapiemy bojkę i czekamy na otworzenie śluzy w marinie St. Catherine's Dock |
 |
Po 12 godzinach postoju w porcie i rzetelnym testowaniu lokalnych napojów o niskiej zawartości alkoholu, wracamy na morze |
 |
Pokonujemy Tamizę |
 |
Jednym przygrzało a drudzy są... cool |
 |
Na Morzu Północnym musimy się dzielić akwenem z innymi statkami |
 |
Kolejna nocka na morzu z radosną załogą |
 |
Prawdziwy żeglarz łapie każdą chwilę (i to w każdym miejscu), żeby się zregenerować |
 |
Niektórych ogarnął smutek przed kończącym się rejsem |
 |
I w końcu pojawił się ląd po stronie holenderskiej |
 |
Ostatnie śluzowanie i nieuchronny koniec rejsu |